Anonymous, ktoś jeszcze pamięta?

Hakerzy i to czym się parają, to dość elektryzujący (przynajmniej dla mnie) temat. W czasach szkolnych, mojej młodości, na świecie było głośno o Anonymous. Czyli grupy aktywistów internetowych, których czasem decydowano się nazywać grupą hakerską.

Czym są, byli, będą?

No właśnie? Hakerzy? Aktywiści? Jedno i drugie? Sami Anonimowi mówili o tym, iż nie są niczym konkretnym, żadną strukturą mającą lidera, bo liderów miało nie być wśród nich. Nie byli to też hakerzy, owszem nieliczni z nich może tak, ale anonimowym mógł stać się każdy. Każdy mógł użyć narzędzie np. do ataków DDOS (lwia część akcji anonimowych to właśnie tego typu działania), napisanych przez innych. Wystarczyło wybrać cel i rozpocząć atak, za pomocą przykładowo Niskoorbitalnego Działa Jonowego, jak nazywało się jedno z sławniejszych narzędzi.

Skąd pochodzą? Dokąd zmierzają? I co ma do tego Vendetta

To bardzo dobre pytania. Skąd pochodzą? Z tego co wiem, to idea anonimowych, a nawet bardziej samego Ich symbolu, wzięta została z filmu „V jak Vendetta”. I może właśnie dlatego, że jako dziecko niejako podziwiałem ich działania, zmierzające do wolności i niezależności, ten film jest moim ulubionym. I jako, iż ostatnio postanowiłem go sobie przypomnieć, dzielę się tym i z Wami, tego bloga czytelnikami 😉

Anonimowi, to tak jak inne grupy hakerskie głos pragnienia wolności, rwolucji… lub po prostu znudzonych statusem quo ludzi, którzy tęsknią za tym by coś się działo, za byciem częścią czegoś większego. Niekoniecznie bezdusznego systemu. Niezależnie czym są, przypominają o czymś Nam wszystkim. Nie pozwalają zapomnieć w jaką stronę zmierza ten świat, i że powinniśmy być ostrożni co do tego. O tym samym przypominam nam film „V jak Vendetta”, czyli twór mówiący o zemście pewnego eksperymentu 😉

Link do filmu (cda)

Be brave.